Wpadka na lodzie ;-)
Opublikowany 24/11/2006 autor wielokropek
Cały problem w tym, że nie potrafię hamować
Jeszcze niedawno mi to nie przeszkadzało, ponieważ nie potrafiłem się dobrze rozpędzić… I kiedy wczoraj na torwarze padł komunikat “zatrzymujemy się i zmieniamy kierunek jazdy” postanowiłem spróbować zahamować. Oczywiście się nie udało i odtąd pamiętam wszystko w zwolnionym tempie:
Leciałem w kierunku lodu i wiedziałem, że już nic nie da się zrobić i żaden gwałtowny ruch nie uratuje sytuacji. I w tym momencie usłyszałem i poczułem jednocześnie: prrrrrrruuuuuuuuuuuuuuuuu!!! Był to dźwięk drących się spodni. W kroku. Nie czułem bólu przy upadku - zastanawiałem się wówczas nad rozmiarem strat. Wstałem i pomyślałem sobie: “to ja już dziękuję…” i powstrzymując się od spazmatycznego śmiechu podążyłem w stronę wyjścia…
Cała ta sytuacja mnie nie zniechęciła do łyżew a wręcz przeciwnie - utwierdziła mnie w przekonaniu, że na lodowisku może się zdażyć wszystko
W sobotę kolejna ślizgawka
Wpisy